25 listopada 2009

Kalendarz pt. I

Wciąż czekam na ukazanie się kalendarza do którego zdjęcia odbyły się jakiś czas temu w Oławie.
Ale ponieważ bywam cierpliwa tylko gdy wymaga tego praca, prywatnie - zdecydowałam się zamieścić kilka zdjęć z planu oraz rzucić garść nowych informacji ;) Przede wszystkim ukłon w pas dla Studia Foto HQ za udaną i miłą współpracę oraz dla niezastąpionej Magdy Lewickiej która czuwała na rozbiegiem makeupowo-stylizacyjnym całej akcji!
Temat bardzo wdzięczny: czerwone usta, mocna, zdefiniowana przez epokę kreska, długie rzęsy, porcelanowa, satynowo miękka cera, zarumienione policzki [tak się rozkręciłam, że nabrałam chęci na bardziej szczegółowy opis tego stylu - wkrótce :)].
Było twórczo, wesoło i pracowicie [wbrew mojej minie - nie wszyscy mogą poznać - skupionej]:
Więcej takich zleceń proszę!
Polecam wszystkim zainteresowanym fotografią bloga FotoHQ!

c.d.n.

22 listopada 2009

UPDATE - Przepadłam... w nowym mieszkaniu!

Jak wcześniej pisałam, Mój Pokój jest w stadium ciągłego wykańczania... ;) z każdym dniem [każdym, kiedy mam chęć i czas ;) ] bliżej finiszu, jeszcze zostało mi kilka pociągnięć pędzlem, trochę zdjęć do powieszenia... ale psssyt! Wszystko w swoim czasie!
Najbardziej cieszę się z komódki: po delikatnym faceliftingu ;) zyskała nowe wcielenie, energię i życie! Śmieję się, że gdybym była szafką to pewnie taką - panterka i czerwony lakier ;) brakuje tylko czerni lub surowego drewna, ale tego dość już wokoło. Ponieważ wynajmuję ten pokój tylko na rok, ograniczam środki na jego urządzanie, tym większą zabawą jest kombinowanie, jak za rozsądną cenę osiągnąć ciekawe efekty. Ogromną radość sprawił mi również wyproszony od Mamy haftowany ręcznie jedwab oprawiony w ramę, który został przywieziony dawno temu [jeszcze przed moim urodzeniem] przez moich rodziców z Shanghaiu.
... i europalety w roli łóżka ;)

Wreszcie część moich książek dumnie wyprostowała się w szeregu na nowej - starej półce... wśród nich podarunek od Tomka Sysło - 'zamówiony obrazek' "Puste wieszaki niekonieczne w szafie pełnej tajemnic" :)

Ps. 1 A na fotografii ja z Mamą przed pałacem kultury 1985 r.
Ps. 2 Lilia obłędnie pachnie - dziękuję K.K. ! ;)

17 listopada 2009

20-te urodziny?!

Tajemniczo, bo to tylko zapowiedź ;)

Dziewczyna w sukni haute couture zrobionej z gazety... za chwilę zdmuchnie świeczki. Brzmi interesująco? Odsyłam do kalendarza, który ukaże się w tym tygodniu wraz z Gazetą Powiatową w Oławie. Zdjęcia z tej przemiłej sesji + opis "kto i co" wkrótce!

Ps. Pin-Up Girls!

13 listopada 2009

Magnolia Magazine

No i doczekał się na swoją blogową kolej! [A kilku było niedowiarków!]
Magnolia Magazine... sprzed kilku (nastu?) tygodni ;)
[Moim marzeniem od dłuższego czasu było (i nadal jest) pracować przy sesjach zdjęciowych. Dla odmiany. Detale.
Ukochane moje szczegóły! Dopracowane, przemyślane, tak często gubione podczas pracy z kamerą... Aparatu fotograficznego nie da się oszukać, nie można zamarkować... ściemnić, że coś pasuje! Na zdjęcie można się gapić, a ono ani drgnie, skubane! ;) ]
Niepokonany duet stylistek [czyli Ma i ja ;) dałyśmy radę po stokroć] w akcji!
Zasady gry były zawiłe... Czas znacznie ograniczony. [Noce nieprzespane, krople potu na czole perliste, radość i śmiechy - opętańcze! Przemierzone kilometry magnoliowych alejek przyprawiły o zakwasy ;)] Zadaniem owego magazynu jest bowiem, jak najszersze z możliwych, reklamowanie oferty sklepów znajdujących się w Magnolia Park we Wrocławiu.
Ma być nie tylko ładnie. Jak najwięcej marek, jak największy rozstrzał cenowy. Zapowiedzieć nowe trendy, jednocześnie nie dając się co-sezonowej fali fioletów szarości i brązów. Komercyjnie, przystępnie, miło dla każdego.
Poza wyborem setów do dwóch sesji fashion, wyłowiłyśmy ciuchy do tzw. packshotów oraz wyszperałyśmy przedmioty do aranżacji... W sumie dwie, nawet 3 sesje foto równocześnie.
Wypożyczenia, zwroty, opisy produktów... wszystko pod kontrolą.
W dalszej kolejności sesja w Warszawie, na okładkę, a tam w roli głównej Sarah Jane - młoda wokalistka.
Zdjęcia miały miejsce w połowie sierpnia, ubrania były już z kolekcji jesień/zima.
Nie było mowy aby modele pozowali w czapkach i szalikach w 30 stopniowym upale...
Efekty:


Największą dla mnie nagrodą (taką nawet, co osłodziła fakt, że kolory w DTPie przekłamane - część smaczków bezpowrotnie stracona!), było moje nazwisko po raz pierwszy drukiem pod sesją!

9 listopada 2009

Przepadłam... w nowym mieszkaniu!

Trochę czasu mnie tu nie było...
[W pierwszej chwili pomyślałam, że może tak po cichu, bez zbędnych fajerwerków i transparentów typu I`m back, zwyczajnie umieścić nowy post. Ha! To nie w Moim Stylu - każda okazja do zrobienia szumu jest dobra ;)] Pomyślałam, że jestem winna odwiedzającym mojego bloga wyjaśnienia.Remont.
Na sam dźwięk tego wyrazu przechodzą mnie ciarki.
Tak spędziłam ostatnie 2 miesiące mojego życia. Usmarowana farbą, ochlapana zaprawą, biała od pyłu i kurzu z zajadłością godną początkującego pracownika budowlanego... tynkowałam, murowałam, szlifowałam, malowałam. [Ci co mnie znają od strony idealnego manicure i tak mi nie uwierzą ;)]

Z tych prac mozolnych, jak feniks z popiołów, stopniowo wyłania się [wciąż - bo jak to z większością remontów bywa, mój właśnie wkroczył w stadium ciągłych i wiecznych wykończeń ;)] Mój Pokój Własny.
Moje schronienie przytulne, gościnne dla inspiracji, a w dalszej kolejności dla tworzenia. Przyjazne wieczorom z kubkiem herbaty i dobrą książką. Otwarte dla znajomych i przyjaciół. Odpoczynek niosące myślom wirującym w mózgu.
No, dobra dość tej poetycko - górnolotnej mowy. Zapraszam do siebie!

Ps. Natchnęły mnie wnętrza domu Kevina Haley`a. Chociaż, osobiście wolę mniejszą ilość bibelotów w otoczeniu - rozpraszają mnie.